Pewnego razu, gdy starsi synowie paśli swe trzody w pobliżu Sychem, Jakub posłał Józefa po wiadomości o nich. Studnie były wyschnięte i Józef dogonił braci dopiero w Dothain, jeszcze bardziej na północ. Miejsce było oddalone, a synowie Jakuba nie odznaczali się łagodnością. „Oto idzie ten, który widzi sny!" - powiedział jeden z braci i zaproponował, by porachować się z faworytem ojca. Najstarszy, Ruben, wstawiał się za nim. Nie był on wiele lepszy od innych: niedawno wywołał w obozowisku wielki skandal uwodząc jedną z nałożnic ojca może po prostu nie chciał obciążać sumienia nową zbrodnią. Proponuje więc towarzyszom, żeby wrzucili Józefa do jednej z suchych studzien będzie to tylko złośliwy żart, nic więcej. Ale raz, gdy Ruben się oddalił, przejeżdżała karawana Arabów bracia wyciągnęli nieszczęśnika ze studni, sprzedali go Izmaelitom, a żeby staremu Jakubowi wytłumaczyć zniknięcie ulubieńca, posłali mu suknię chłopca umazaną krwią, tak jakby go pożarł dziki zwierz. Izmaelici ciągnęli do Egiptu, a wielbłądy ich były obładowane korzeniami i wonnościami. Zabrali ze sobą Józefa i sprzedali go Putyfarowi, oficerowi pałacu królewskiego. Jednakowoż Bóg miał swoje plany co do tego młodzieńca. Józefowi tak dalece udaje się wszystko, co robi, że pan jego mianuje go przełożonym nad całym swoim domem i dobrze na tym wychodzi. Ale Józef był piękny i żona Putyfara spostrzegła to. Młody Hebrajczyk oparł się stanowczo propozycjom, które mu czyniła, a odmowę swoją uzasadnił w słowach pełnych szlachetności. Nie chce nadużywać zaufania swego pana nie chce zgrzeszyć przeciwko Bogu. Czystość Józefa jest tym bardziej godna podziwu, że u ludzi Wschodu o gorących temperamentach nie była rzeczą zwyczajną. Równocześnie przecież - Biblia opowiada nam to bez żadnych obsłonek - jeden z braci Józefa, Juda, odwiedzał „wszetecznice", które włóczyły się w pobliżu miast kananejskich. Niełatwo przebaczają kobiety obrazę tego rodzaju. Żona Putyfara jest wściekła i oskarża Józefa, że chciał z nią „swawolić". Ona zaczęła krzyczeć, on uciekł, ale w ręku jej został dowód rzeczowy, płaszcz śmiałka. I Putyfar wrzuca do królewskiego więzienia nietaktownego sługę. W tych doświadczeniach Józef zachowuje swój zwykły spokój i swoje cnoty. Naczelnik straży zwraca na niego uwagę. Dwóch ministrów faraona siedzi w więzieniu za spisek; młody Hebrajczyk zostaje ich służącym. Pewnego ranka obaj mężowie mają zasępione twarze. „Czemu twarz wasza smutniejsza jest dziś niż zwyczajnie?" - pyta Józef. „Widzieliśmy sen - odpowiadają - a nie masz, kto by nam wyłożył." Pośród darów wielkich mężów natchnionych dar wykładania snów jest dość powszechny; Józef przepowiada, co czeka obydwu: podczaszy będzie przywrócony do łaski, ale przełożony nad piekarzami zostanie powieszony. I tak się stało. Toteż gdy w dwa lata później samego faraona nawiedził straszliwy koszmar senny, podczaszy przypomniał sobie młodego Hebrajczyka z więzienia. To, co król widział we śnie, było przykre i z całą pewnością prorocze. Siedem tłustych krów pasło się na zielonych łąkach; wtem siedem innych, brzydkich i chudych, wyszło z Nilu i pożarło je. Na polu wznosiło się siedem pełnych i ciężkich kłosów, a obok rosło siedem innych, mizernych i spalonych wschodnimi wichrami; i oto złe zboże zniszczyło piękne. Wszyscy wróże egipscy, zapewne bojąc się zapowiadać faraonowi straszliwe nieszczęścia, odmówili wytłumaczenia tych snów. Józef z młodzieńczą zuchwałością stawia wszystko na jedną kartę. Znaczenie snu jest jasne: po siedmiu latach urodzaju nadejdzie siedem lat straszliwego głodu. A wydarzenie to jest bliskie, skoro Bóg zapowiedział je dwukrotnie. Pozostaje tylko jedno wyjście: robić zapasy. I wykładacz snów bardzo zręcznie podsuwa myśl, że trzeba by ustanowić komisarza aprowizacji mającego wszelkie pełnomocnictwa, rodzaj żywnościowego dyktatora. Jest to początek wspaniałej kariery. W monarchii absolutnej mogą się zdarzać takie rzeczy: więzień staje się ministrem i odziany w cienkie lniane płótno, ze złotym łańcuchem na szyi i z królewskim pierścieniem na palcu objeżdża kraj, by zbadać zapasy żywności. Ma lat trzydzieści. Wszystko odbywa się zgodnie z jego przepowiednią. Przez siedem lat panuje wielka obfitość żywności, a minister zbiera i magazynuje część zbiorów. Teraz mogą nadejść chude krowy; z królewskich spichlerzy sypie się zboże przezorności. Józef odniósł triumf. Jest szczęśliwy, bogaty, sławny; kobieta, którą mu król dał za żonę, córka szlachetnego rodu, powiła mu dwóch synów: jeden nazywał się Efraim - „płodność", drugi Manasse, czyli „ten, który dał zapomnienie". Ale czyż Józef naprawdę zapomniał?


